Trasa: 220km
Klimatyzator w naszym ‘apartamencie’ był niestety w pokoju w którym spał Arni, a ze względu na jego końcówkę choroby nie chcieliśmy go odpalać. W naszym pokoju, w nocy, było okropnie gorąco – budziłem się wielokrotnie, cały przepocony, nie mogąc zasnąć. Koło 4 rano pootwierałem okna na oścież i wleciało do środka trochę świeżego, chłodnego powietrza. Tej nocy spałem około 3-4h. Obudziłem się z bólem gardła, wymęczony, z uczuciem choroby. Dzień zaczęliśmy szybciej niż wczoraj, o 7 byliśmy już na śniadaniu z Łukaszem, Arni dołączył chwilę później bo kończył jeszcze poranne inhalacje. Udało nam się ze wszystkim ogarnąć tak, że o 9 opuściliśmy hotel. Ruszyliśmy drogą prosto do Transalpiny. Ze względu na to, że ja czułem się okropnie, a generalnie zmęczenie dawało się nam we znaki bo mieliśmy za sobą dwa pełne dni w motocyklowych siodłach, postanowiliśmy skrócić zaplanowaną na ten dzień trasę i po 3/4 transalpiny odbić na drogę nr7 i kierować się już w stronę Transfogarskiej. Jeśli chodzi o samą Transalpinę to bardzo fajna, kręta traska, z dość dobrym asfaltem. Niemal przez cały czas otaczały nas drzewa, więc widoków, oprócz jednej tamy, za bardzo nie było. Po drodze spotkaliśmy Marcina, z którym nasze drogi tego dnia przecięły się kilkukrotnie, zaczynając od tego, że spaliśmy w tym samym hotelu. Droga nr 7 znacznie odbiegała jakością od Alpiny. Pozrywany asfalt, koparki pracujące na środku drogi bez żadnego oznakowania, liczne remonty i roboty drogowe. Zatrzymaliśmy się w małym zajeździe nad jeziorkiem na pyszną kawę. Gdy wyjechaliśmy z gór zrobiło się okropnie gorąco. Każda chwila postoju, choćby w oczekiwaniu na zielone światło na skrzyżowaniu, wiązało się z uczuciem kropelek potu spływających po plecach. Do hotelu zajechaliśmy koło godziny 16. Wykąpaliśmy się, a następnie zeszliśmy do hotelowej restauracji żeby zjeść jakiś normalny obiad. Generalnie jedzenie było słabe, wybrałem sobie żeberka z sałatką i to i tak był chyba jeden z lepszych możliwych wyborów. Po kolacji ubraliśmy szlafroki i poszliśmy do hotelowego spa, w którym wyleżałem się w jacuzzi, a na koniec popływaliśmy w basenie. Wieczorem wyszliśmy do pobliskiego sklepu na drobne zakupy i po sznapsika na dobranoc
Cennik:
Hotel Grand Hotel Sofianu – 540zł
Dodaj komentarz