Po zakupieniu winietek, zarezerwowaniu pierwszego noclegu wyruszyliśmy w trasę około godziny 13. Pogoda nie zachęcała do jazdy – ponure niebo, przez które co chwilę towarzyszyła nam mżawka. Niestety pierwszy dzień to sama trasa autostradowa. Na wysokości Gliwic wjechaliśmy na A1 i tą drogą podążaliśmy przez Czechy, aż do Austrii – do Wiednia. Po drodze mieliśmy krótki postój na tankowanie. Po przejechaniu przez Wiedeń zjechaliśmy z autostrady do miejscowości, w której znajdował się nasz nocleg – Trumau. Pokoje gościnne w dużym domu znajdującym się na całkiem sporym osiedlu domków jednorodzinnych. Klucz do pokoju odebraliśmy ze skrzyneczki po wpisaniu kodu który otrzymaliśmy na whatsapp. Pokoik mały, z łazienką, standard całkiem niezły. Motocykle zaparkowaliśmy bezpośrednio pod naszym oknem. Nie jedliśmy pod drodze obiadu, bo nie chcieliśmy jeść mcDonaldsa, za to na miejscu okazało się, że wszystkie pobliskie knajpy i sklepy są pozamykane i żeby coś zjeść musielibyśmy znowu się ubrać i wskoczyć na motocykle. Skorzystaliśmy z jedynej opcji, która tego nie wymagała i zamówiliśmy jedzenie z dowozem. Już po 40min przyjechał do nas… kebab. Okropne ale nie było za bardzo wyjścia. Całe szczęście, że był całkiem smaczny. Po jedzeniu, wieczorny prysznic, podłączenie elektroniki do ładowania i do spania. Szymon jeszcze w między czasie zrobił rewolucję w swoim bagażu i wszem i wobec zeznał, że nienawidzi turystyki motocyklowej i wkurwia go to, że będzie musiał codziennie się pakować i rozpakowywać w innym miejscu. Hmmm…
NOCLEG: Gästehaus Krause, Trumau – 100e

Dodaj komentarz