Przez ostatnie 4 dni mocno pędziliśmy. Rano śniadanie, na motocykl, jazda cały dzień właściwie bez przerwy bo nie jedliśmy nic w ciągu dnia, przyjazd do hotelu, kolacja, zgrywanie i ładowanie, sen. Odczuwaliśmy już dość duże zmęczenie więc postanowiliśmy dzisiaj zrobić sobie luźniejszy dzień i przejechać tylko do hotelu – 100km – w którym zostaniemy 2dni. Zjedliśmy śniadanko – jajko sadzone, wypiliśmy kawę i ruszyliśmy. Przejechaliśmy przez Passo Gardena w korkach. Widać rozpoczął się weekend i ludzie ruszyli na drogi. Pełno motocyklistów, samochodów, kamperów i rowerzystów. Po przejechaniu przełęczy zatrzymaliśmy się w pięknym miejscu przy drodze gdzie zrobiliśmy sobie kawkę i posiedzieliśmy chwilę. Kilkadziesiąt kilometrów już w miarę normalnymi drogami, na końcu kawałek autostrady pomiędzy Bolzano a Merano i dotarliśmy do Hotelu o 14. Wypakowaliśmy rzeczy, szybki prysznic i ruszyliśmy do sklepu, do którego wg nawigacji było 10min więc stwierdziliśmy, że pójdziemy pieszo. I było 10min. Ale z górki 🙂 Powrót z zakupami pod górę zajął 2 razy tyle i dał nam popalić, przede wszystkim ze względu na 32 stopnie i pełne słońce. Po powrocie Szymon poszedł korzystać z hotelowych uciech w postaci basenu oraz donoszonych do niego drinków, ja natomaist miałem chwilę aby zrobić porządki z relacjami, nagraniami, naładowaniem całego sprzętu i przygotowaniem się do jutrzejszego wyjazdu.

Dodaj komentarz